Jest znaną miejscowością nadmorską, pięknie położoną na wysokim klifowym brzegu morza. Wchodzi w skład gminy Rewal i leży 1 km na zachód od Rewala. Wspaniata plaża, morskie kąpiele, lasy sosnowe, powietrze o dużej zawartości jodu i tlenu sprawiają, że coraz więcej wczasowiczów nie tylko w Trzęsaczu, ale i w tym rejonie Morza Bałtyckiego decyduje się na wypoczynek. Znajdują oni dobre warunki w ośrodkach wczasowych, hotelach, pensjonatach, prywatnych kwaterach.



Trzęsacz to miejscowość, w której "morze zabiera kościół". Na wysokim, klifowym brzegu wznosi się ostatnia, jeszcze nie pochłonięta przez morze ściana gotyckiego kościoła. Świątynia wzniesiona w XIV / XV w. znajdowała się wtedy w środku wsi, podobno 2 km od brzegu morza; stare źródła podają, iż do parafii w Trzęsaczu należała wioska, której mapy obecnie nie wykazują, ponieważ była położona na północ od Trzęsacza, tam gdzie obecnie jest morze. Ruiny świątyni są przez geologów uznawane za swego rodzaju rezerwat, który dokumentuje potęgę morza oraz potwierdza naocznie fakt cofania się południowego brzegu Bałtyku w tym właśnie rejonie.

Przez miejscowość przebiega 15 południk długości wschodniej, wyznaczający czas środkowo-europejski. Trzęsacz jako miejscowość letniskowa był zaliczany do najmniejszych na Wybrzeżu Rewalskim. Od kilku lat zaczął się rozbudowywać, przede wszystkim na południe od szosy. Pola i łąki zostały zamienione w działki budowlane, na wielu z nich już postawiono solidne domy letniskowe. Życie w Trzęsaczu koncentruje się wzdłuż alei prowadzącej od dużego parkingu do klifowego brzegu, gdzie stoi ocalały fragment ostatniej ściany kościoła.



Do Trzęsacza licznie przybywają miłośnicy paralotniarstwa. Wysoki stromy klif oraz znajdująca się na jego szczycie po wschodniej stronie miejscowości szeroka łąka stwarzają idealne warunki do uprawiania tego sportu. Przy wiejącym od morza wietrze w pogodne dni ponad klifem i ruinami kościoła unosi się zawsze klika lub kilkanaście kolorowych paralotni.

Historia

Trzęsacz po raz pierwszy wzmiankowany w 1489 roku. Stanowił on zawsze majątek szlachecki. Pod koniec XIX wieku przeszedt w ręce rodu von Kóller. Ostatni właściciel majątku to Bogislav von Kóller.

Na przełomie XIV i XV w. na środku wsi pobudowano murowany kościół na miejscu wcześniejszego, drewnianego. Po pewnym czasie zaczęły krążyć opowieści o tym, że kościół "idzie ku morzu". W racjonalnym wieku oświecenia rzecz zbadano naukowo i stwierdzono, że klif podmywany przez morze cofa się stopniowo. Nic nie przedsięwzięto, jednak co kilka lat mierzono odległość kościoła od brzegu klifu. I tak doczekano roku 1820, gdy odległość wynosiła już tylko 13 metrów.

Od połowy XIX w. zaczęto przygotowania na okoliczność zwalenia się budowli do morza - kościół zamknięto, a wyposażenie przeniesiono do katedry w Kamieniu Pomorskim. Od tego czasu przyjeżdżają tutaj turyści, aby obejrzeć tę fatalistyczną ciekawostkę. Wreszcie, w 1901 r., północna ściana po prostu osunęła się do morza. Po wojnie przeprowadzono badania naukowe i stwierdzono, że to nie morze, ale opady atmosferyczne powodują osuwanie się klifu. Kościół tymczasem osuwał się nadal.



Obecnie pozostał już tylko niewielki fragment ruiny z dwoma ostrołukowymi otworami okiennymi. Obok ruin umieszczona jest tablica, na której można przeczytać historię kościoła oraz legendę z czasów powojennych o tym, jak rybak Kaźko wyruszył na wyprawę wojenną przeciwko Brandenburczykom i zginął na morzu, a jego ukochana Ewa z żalu umarła takze. Ich cienie połączą sie na wieki, gdy jeszcze trochę klifu osunie się do morza.